Co sprawia, że niektóre filmy robią zdecydowanie większe wrażenie niż inne? Oczywiście może to być poziom gry aktorskiej, czy efekty specjalne, ale najczęściej dzieje się tak, ponieważ wyróżnia je ten wyjątkowy wygląd, który można scharakteryzować określeniem „filmowy look”. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że najczęściej jest on efektem pracy całej ekipy uzdolnionych osób, które z reguły mają również do dyspozycji spory budżet rozdysponowany m. in. na starannie dobrane lokalizacje, drogie zestawy kamer i obiektywów, odpowiednie oświetlenie, udźwiękowienie, czy wreszcie wiele godzin pracy w postprodukcji. Co zatem zrobić, kiedy często trzeba działać nawet i w pojedynkę, a budżet też nieporównywalnie mniejszy? To banał, ale kreatywnie i świadomie wykorzystując wszystkie dostępne zasoby, można również uzyskać naprawdę zaskakująco dobre efekty! 

SPRZĘT

Najbardziej chyba oczywistym zasobem, bez którego nie można się obyć, jest sprzęt do filmowania. W jego przypadku jednak ilość istotnych kwestii technicznych, z którymi warto się zaznajomić jest tak wielka, że niektórych może wręcz przytłaczać. Zatem, poza obiektywami i filtrami mam tu na myśli choćby balans bieli, ilość klatek na sekundę, przesłonę, czas naświetlania, wartość ISO, kodeki czy… profile wykorzystujące zapis w tzw. „logach”. W zależności od producenta już nawet w kamerach i aparatach z niższej półki cenowej natkniemy się na V-Logi, C-Logi, D-Logi czy jak w przypadku Sony – S-logi. Czym zatem one są?

KOREKCJA GAMMA

Te logi, to nic innego jak krzywe logarytmiczne gamma. Zagłębiając się trochę w teorię wyjaśnię, że gamma, inaczej korekcja gamma jest algorytmem przetwarzania, właściwie kodowania i dekodowania luminancji na urządzeniach cyfrowych. Bez korekcji gamma (funkcja liniowa – prosta) zbyt duża ilość bitów przeznaczana byłaby na jasne partie obrazu, czego ludzkie oko i tak by nie zauważyło, natomiast zbyt mała ilość bitów na partie ciemne, na które z kolei człowiek jest dużo mocniej wyczulony. Stąd potrzeba zastosowania korekcji (krzywa); najczęściej stosowaną jest gamma 2.2 (znajdziemy ją w większości monitorów SRGB). Nieco ciemniejsza gamma 2.4 to natomiast wybór filmowców poruszających się w przestrzeni Rec. 709. 

Źródło: www.helpguide.sony.net

Po co zatem stosować korekcje aż tak mocno ingerencyjne jak logarytmiczne? Strona internetowa Sony pisząc o swoim S-Logu podaje, że „… jest to krzywa gamma o szerokim zakresie dynamiki zoptymalizowana pod kątem przyszłej gradacji w trakcie procesu postprodukcji”. A zatem ich użycie może zapewnić uzyskanie maksymalnej dla danego sprzętu rozpiętości tonalnej (różnicy pomiędzy najjaśniejszym a najciemniejszym punktem obrazu, w którym są zapisane dane). To coś, czego wszyscy pożądamy w dążeniu do odwzorowania doskonałości ludzkiego oka. OK, ale czy są wobec tego jakieś minusy używania logów? No cóż, trzeba wziąć pod uwagę, że w tym przypadku praca operatora wymaga nieco więcej wiedzy i doświadczenia niż zwykle, a i sam obraz bez odpowiedniej korekcji wygląda po prostu nieciekawie. Natomiast, przy prawidłowo zarejestrowanym materiale kolorysta ma dużo większe pole do popisu niż przy użyciu innych, mniej inwazyjnych profili. 

PROFILE LOGARYTMICZNE

A zatem parę słów o profilach. W kamerach czy aparatach filmujących Sony, jak na przykład z serii Alpha, do wyboru są różnego rodzaju predefiniowane profile (np. PP1, PP2, itd). W każdym z nich z kolei są zachowane konkretne ustawienia, m. in. dotyczące wyboru gammy, gamutu (przestrzeń kolorystyczna) czy poziomu wyostrzania. Profile te oczywiście można indywidualnie zmieniać i dopasowywać do swoich preferencji. W przypadku profili logarytmicznych jako gammę należy wybrać S-Log2 bądź S-Log3 (wg. Sony różnią się sposobem interpretacji kolorów) oraz jako gamut – S-Gamut, S-Gamut3 lub S-Gamut3.cine (gamut “cine” jest delikatnie mniejszy, ale wciąż większy niż Rec. 709). Myślę, że dosyć istotne, zwłaszcza przy rozdzielczości 4K jest również ustawienie poziomu wyostrzania na minimalną wartość, w przeciwnym razie przy gorszych warunkach oświetleniowych może zwiększyć się ilość powstałego szumu (zdecydowanie lepiej wyostrzyć już na etapie postprodukcji). Polecam również wypróbowanie ustawień, które nierzadko są publikowane przez różnych twórców korzystających z tego samego, bądź podobnego sprzętu. Dla przykładu w A7SIII używam ustawień zaimportowanych od Philipa Bloom’a, znanego brytyjskiego autora zdjęć telewizyjnych, youtubera i ambasadora Sony. Ten profil oparty jest na gamucie S-Log3.cine oraz gammie S-Log3. Więcej o profilach na poniższym filmie, natomiast link do pliku z ustawieniami dla A7SIII znajduje się w jego opisie. 

EKSPOZYCJA W S-LOG3

Każdą gammę charakteryzują przynajmniej dwie podstawowe wartości, które warto znać; są to wartość IRE (jasność) dla szarej karty 18% (odbija 18% padającego światła), przy której ekspozycja powinna być właściwa oraz wartość IRE, przy której nastąpi przepalenie obrazu. Dla S-Log3 wartości te wynoszą odpowiednio 41% oraz 94% (warto zapoznać się z pełną tabelą Sony zawierającą dane również dla S-Log2, Cine czy HLG). A więc teoretycznie powinniśmy ustawić ekspozycję na wartość 41% zmierzoną na szarej karcie oraz praktycznie wziąć pod uwagę, że wszystko o wartości powyżej 94% będzie już za jasne (nie zostanie nic zarejestrowane). Jak zatem zmierzyć tą wartość?

Najbardziej tradycyjna metoda to użycie zewnętrznego światłomierza… ale, są oczywiście też inne znacznie wygodniejsze, jak na przykład oparte na wbudowanym w nasz sprzęt światłomierzu funkcje False Colors czy Zebra. Zwłaszcza ta druga powinna być dostępna w zdecydowanej większości aparatów. Nie wdając się w szczegóły, pozwala ona na wyświetlanie charakterystycznych pasów (stąd nazwa) na części obrazu, który odpowiada ustawionym wartościom jasności dla konkretnego zakresu, czy powyżej dolnego limitu. 

A zatem wartość 41% powinna oznaczać prawidłową ekspozycję… Okazuje się jednak, że skorzystanie z metody zwanej ETTR (z ang. expose to the right) pozwala osiągnąć jeszcze lepsze rezultaty! W skrócie zakłada ona ustawienie ekspozycji odpowiednio wyżej, ale tak, aby nie prześwietlić obrazu. W przypadku S-Log3 przyjmuje się, że zamiast 41% IRE na szarej karcie, wartość ta powinna wynosić ok. 55%. Dzięki temu można nie tylko zarejestrować obraz z maksymalną rozpiętością tonalną, ale również zminimalizować mogący powstać na ciemnych partiach szum. 

Oczywiście teoria teorią, ale równie ważne jest doświadczenie. Weźmy na przykład sytuację, kiedy nagrywamy wywiad na zewnątrz w piękny, słoneczny dzień. Jeśli ustawimy właściwie ekspozycję na naszego bohatera, co powinno pokrywać się mniej więcej z wartością 55% na szarej karcie ustawionej obok twarzy, to zapewne okaże się, że na obszarze pozostającego w tle nieba wartość jasności przekroczy 94%. I tu trzeba podjąć decyzję; czy świadomie godzimy się na to, aby było ono prześwietlone? A może obniżymy nieco ekspozycję licząc się z tym, że nasz bohater będzie nieco niedoświetlony (co wiąże się z koniecznością podnoszenia wartości “Shadows” w postprodukcji i ryzyka powstania szumów)? A może po prostu zmienimy lokalizację? Tu nie ma złotych środków, ale wiedza i pomoc w postaci Zebry zdecydowanie pomaga.

Właściwa ekspozycja jest absolutnym kluczem do tego, aby już podczas korekcji barwnej obrazu zamiast naprawianiem błędów zająć się raczej znacznie przyjemniejszą realizacją twórczej wizji. Stąd naprawdę warto zainwestować przynajmniej w samą szarą kartę, a najlepiej w profesjonalny wzorzec kolorów. Osobiście mogę polecić X-Rite ColorChecker Passport Video, który zawiera kartę z wzorcami kolorów video, kartę do ustawienia balansu bieli, kartę do ustawienia ostrości oraz właśnie kartę z trójstopniowym wzorcem skali szarości, od bieli poprzez szary (szara karta 18%) aż po czerń. Atutem tego wzorca są również kompaktowe wymiary, dzięki którym można schować go do kieszeni i mieć cały czas przy sobie, oraz możliwość zamknięcia, dzięki czemu wzorce są chronione od działania promieni słonecznych przedłużając ich żywotność.       

X-Rite Colorchecker Passport Video

ISO KONTRA SZUM

Jeśli wiadomo już jak ustawić ekspozycję, warto pomówić o tym jak ją również korygować. Generalnie film stawia w tej kwestii dużo więcej ograniczeń niż fotografia. A więc po kolei; czas naświetlania powinien być podwojoną wartością ilości klatek na sekundę zapisu, co zapewnia dwie, maksymalnie trzy dodatkowe opcje jego zmiany. Przysłona daje większe możliwości, ale wpływa jednocześnie na głębię ostrości, co nie zawsze może być pożądanym efektem. Wreszcie czułość ISO; jej zakres wraz z rozwojem techniki cały czas się zwiększa i poziomy, które jeszcze niedawno były nieosiągalne, teraz nikogo nie dziwią. Ale wzrost ISO prawie zawsze oznacza również większą ilość szumu, więc w zależności od matrycy warto wiedzieć w jakim bezpiecznym zakresie można się poruszać. Sprawa dodatkowo się komplikuje przy korzystaniu właśnie z S-Log’ów; Sony podaje, że “… krzywe S-Log2 i S-Log3 w inny sposób kontrolują ekspozycję, tak aby zapewnić szeroki zakres dynamiczny” co skutkuje tym, że minimalna czułość ISO jest wyższa niż zwykle. To oczywiście zależy od modelu, ale np. w Sony A7III ta wartość wynosi 800, z kolei w A7SIII 640 (tu da się zejść niżej, ale testy potwierdzają wówczas znaczny spadek zakresu dynamicznego). Co to oznacza? W jasny, słoneczny dzień uzyskanie miłego dla oka rozmycia tła (np. z przysłoną f/2.8) może okazać się niemożliwe, ponieważ ISO rzędu 800 sprawia, że obraz staje się mocno prześwietlony (nieodzowne staje się zastosowanie filtrów ND).

Dodatkową opcją, dostępną w sprzętach już wyższej półki jest podwójne ISO. Chociaż Sony tego oficjalnie nie potwierdza, ale już w modelu A7SIII można zauważyć, że przy wzroście ISO od poziomu natywnego (dla którego ilość szumu będzie najmniejsza, dla S-Log2 i S-Log3 to 640) ilość szumu rośnie aż do pewnej wartości, po czym nagle znów spada do ilości porównywalnej do poziomu natywnego (dla S-Log2 i S-Log3 to 12800). Zatem mając taką wiedzę i możliwości sprzętowe często warto kuriozalnie podnieść ISO korygując ekspozycję np. przysłoną.

Właściwie do wszystkich powyższych kwestii odnosi się poniższy film na kanale Youtube – Gerald Undone. Jeśli ktoś go nie zna, naprawdę warto tam zajrzeć, Gerald testuje i opowiada o różnych nowinkach technicznych ze świata fotografii i filmu w sposób niezwykle dokładny, a jednocześnie całkiem przystępny. 

FILTRY ND

Kolejną kwestią, którą chciałem poruszyć są filtry szare, inaczej ND (z ang. neutral density), których funkcją jest zmniejszanie ilości światła padającego na matrycę. Właśnie dzięki nim można uzyskać właściwą ekspozycję np. dla czasu naświetlania 1/50 sekundy, przesłony f/2.8 oraz ISO 800 dla sceny rejestrowanej na zewnątrz przy dużym nasłonecznieniu. Filtry te rozróżnia przede wszystkim wartość ND (np. ND32 – im wyższa wartość tym mniej przepuszczanego światła). Ponadto występują one albo osobno, albo w formie filtrów zmiennych VND (z. ang. variable neutral density, zazwyczaj występują w zakresach ND4-ND32 oraz ND64-ND512), które z jednej strony kuszą swoją wygodą użytkowania, ale też nie są pozbawione wad, takich jak możliwość minimalnego zabarwienia obrazu (color casting) czy delikatnego zaciemnienia w postaci krzyża (cross polarization, może wystąpić dla obiektywów szerokokątnych). Ostatnio na rynku pojawiły się również filtry VND w wersji mist – zmiękczające obraz i dodające charakterystycznej poświaty wokół źródeł światła.  

ZEWNĘTRZNY MONITOR PODGLĄDOWY Z LUTEM

Zapewne wiele osób spotkało się z określeniem LUT, mając na myśli plik, który w magiczny sposób zmienia obraz w trakcie postprodukcji. Jest ich mnóstwo, jedne płatne, inne darmowe, używanie LUT’ów to generalnie temat na zupełnie inną dyskusję. Natomiast istnieją również tzw. LUT’y techniczne udostępniane przez producentów (tutaj link do Sony), których zadaniem jest przetransformowanie obrazu z trybu logarytmicznego na przestrzeń Rec. 709, aby móc je poddać dalszej obróbce. Teraz wyobraźmy sobie, że ten sam LUT, ba nawet końcowy, który sami możemy stworzyć może być zaimportowany i obsługiwany przez zewnętrzny monitor podglądowy (który oczywiście obsługuje taką funkcję)! Zamiast typowych dla logów spranych kolorów i małego kontrastu, w podglądzie na żywo można zobaczyć obraz niemal taki, jaki spodziewamy się finalnie otrzymać. Poza False Colors, Zebrą, czy nie wspominanym jeszcze Histogramem jest to kolejny sposób na kontrolę i pomoc podczas pracy w S-Logu.

PODSUMOWANIE I NIESPODZIANKA

Mam nadzieję, że wszystkie przedstawione zagadnienia stały się choć trochę bardziej przystępne, zwłaszcza dla osób które dopiero rozpoczynają zabawę z filmowaniem. Czy zatem warto zawsze korzystać z S-Log? To zależy. Sam do niedawna na A7III używałem raczej gammy Cine, ponieważ dawała mi poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej strony przy 8-bitach i próbkowaniu kolorów 4:2:0 korzyść z S-Loga nie jest aż tak wielka, co nie znaczy że jej nie ma. Teraz już na A7SIII, z obrazkiem zarejestrowanym w 10 bitach i próbkowaniu 4:2:2 oraz opisanym powyżej własnym doświadczeniem nie boję się, że coś się nie uda, bo mam narzędzia które pozwalają mi na kontrolę w trakcie pracy. Za to później, już w postprodukcji zabawa z kolorem jest przednia. Więc, chyba warto!

I na koniec, znów udało mi się coś wynegocjować w zaprzyjaźnionym sklepie Grupa Fine Art, tym razem rabat 10% na wzorce kolorów od X-Rite w wersji Passport oraz w wersji tradycyjnej, dwustronnej. Kod: CCVIDEO, linki (nie afiliacyjne) poniżej:

Promocja jest ważna do końca lutego 2021.